Tekst Na Nowo to nowa ja. (1)
Katarzyna Burchacka - Klimczuk

Katarzyna Burchacka - Klimczuk

Droga do sukcesu prowadzi przez odkrywanie siebie

By osiągnąć prawdziwy sukces, zadaj sobie cztery pytania: dlaczego? dlaczego
nie? dlaczego nie ja? dlaczego nie teraz?”.
/James Allen/
Cześć, mam na imię Basia i jestem korektorką tekstów. Ta praca to jest to, co od
ponad roku daje mi niesamowitą satysfakcję. Dołączyłam do wyjątkowo
rozwojowej branży, która rośnie w siłę i wkłada całą swoją energię w to, aby
pięknych tekstów było coraz więcej.
Dzisiaj jestem dumna z tego, że już wiem, w którym miejscu jestem. Nie jestem
robotem, który nie popełnia błędów, ale z całych sił staram się nad nimi panować.
Myślę, że wśród nas-korektorów nie ma osoby, która zna każdą zasadę na
pamięć, ale dzisiaj, jeśli coś jest dla mnie nowe, bądź nie jestem czegoś pewna,
wiem: czy i gdzie tego szukać. Pozbywam się błędów i sprawiam, że można bez
obaw sięgać po teksty, na które patrzyłam „miodkowym okiem”.
Czyż nie jesteśmy coraz bardziej świadomymi i wymagającymi odbiorcami
świata? Bylejakość powoli przestaje nam wystarczać. Może dlatego i ja chciałam
dołożyć swoją małą cegiełkę, aby słowna strona naszego życia była bez wad…
DLACZEGO?
Kocham książki.
Od dziecka uwielbiałam czytać. Znajdowałam sobie jakieś miejsce, gdzie nikt nie
mógł mnie znaleźć. A tam? Wędrowałam z Anią po Zielonym Wzgórzu,
zwiedzałam świat z Tomkiem Wilimowskim, potem już w liceum z wypiekami
odkrywałam historie miłosne serwowane przez Nicholasa Sparksa…
Z czasem zaczęłam zauważać, że wciąga mnie praca z tekstami. Zaczęłam od
treningu podczas redagowania gazetki szkolnej, a potem na studiach i w pracy
zawodowej co rusz coś poprawiałam: a to pismo, a to instrukcję, a to jakiś opis –
poddawałam gruntownym poprawkom wszystko, co wpadło w moje ręce. Aby
jednak móc wejść do tego świata, podjęłam decyzję o wzięciu udziału w kursie dla
korektorek (nomen omen, dopiero za trzecim podejściem nacisnęłam Enter, bo
wcześniej mój krytyk wewnętrzny skutecznie mnie od tego odwodził).
Kiedy ponad rok temu zaczynałam swoją korektorską przygodę, robiłam to
naprawdę małymi krokami. Pierwszy kurs, który rozpoczął ten etap w moim życiu,
zaowocował stroną internetową. Praktyki, dzięki którym po raz pierwszy
zobaczyłam swoje nazwisko w stopce redaktorskiej magazynu o kobietach i dla
kobiet. Redakcja przed wydawnicza książki obyczajowej napisanej przez wspaniałą
kobietę, poznaną właśnie na kursie… Dużo? Niedużo? Wydawało mi się, że ruszę
z kopyta…
DLACZEGO NIE?
Zatrzymałam się.
Coś nie zagrało.
Wysyłałam maile z propozycją współpracy. Nic.
Wciąż i wciąż poprawiałam swoją stronę, licząc na to, że idealnym tekstem na niej
zachwycę i przyciągnę nowe zlecenia i tłumy klientów. Nic.
​Zaczęłam wmawiać sobie, że sukces osiągnie się sam, przy minimalnym wysiłku z
mojej strony. Że powinnam mieć pracę, bo jestem dobra. To był wyjątkowy błąd,
poza zasięgiem mojego korektorskiego oka. Choć dzisiaj wiem, że ja po prostu nie
chciałam tego widzieć.
DLACZEGO NIE JA?
Moje NOWO, które mam w nazwie, ledwo powstało, a już zaczęło gasnąć i starzeć
się, odbierając mi przy tym energię do działania.
Aż tu nagle w moim życiu wydarzyło się parę rzeczy, które wywróciły je do góry
nogami. Najpierw dostałam odpowiedź na maila po 8 miesiącach, ale ta
wiadomość, choć nie oznaczała podjęcia współpracy, zawierała tak potężny
ładunek optymizmu, że moja skorupa niepewności zaczęła pękać.
Rozpoczęłam naukę na drugim kursie. Chciałam jeszcze raz zawalczyć o siebie,
licząc na to, że tym razem mi się uda. Kolejną rysę w mojej skorupie wywołał
ładunek dobra i wsparcie osób będących często w tym samym miejscu co ja, a
nawet bliżej początku. I oni wszyscy wierzyli, że się uda, i to każdemu bez
wyjątku. Ta wiara udzieliła się i mnie.
Powoli rewidowałam swoje myślenie, aż zaakceptowałam fakt, że sama muszę
sięgnąć po zdobywanie doświadczenia.
Z wielkimi emocjami napisałam do Kasi, która prowadzi ten blog i do Malwiny,
która wszem i wobec powtarza: SIĘGAJ PO WIECEJ! A ja
właśnie to zrobiłam.
Zwróciłam się do niezwykle mocnych kobiet (jestem pod niezmiennym wrażeniem
tego, co osiągnęły i co robią cały czas). Zaproponowałam, że chcę im pokazać ich
własne, już opublikowane teksty, ale NA NOWO. Moje próbki spodobały się, a ja
wyrzuciłam tę skorupę strachu i otworzyłam oczy na nowe zadania, pomysły, a
przede wszystkim ludzi. Uwierzyłam, że coś z tego może być.
DLACZEGO NIE TERAZ?
A właśnie, że TERAZ!
Kiedyś napisałam do Kasi z propozycją współpracy. Zaufała mi pomimo tego, że
byłam jeszcze w trakcie kursu. Od tego momentu ukończyłam kurs i cały czas się
doszkalam. Poprawiłam już kilka artykułów na blog, pracowałam nad e-bookami,
książkami obyczajowymi, a i nie odmówiłam redakcji świetnego kryminału, co
więcej, realizowałam korektę kart rozwojowych, workbooka i kalendarzy na 2022
r. Najbardziej zaskoczyło mnie zlecenie przepisywania listów miłosnych sprzed
blisko 40 lat – ten jeden, jedyny raz przymykałam oko na błędy, ale w tym
wyjątkowym zadaniu nie można było inaczej.
Lubię się uczyć i odkrywać nowe rzeczy. Nie boję się już ich. Jeśli nie złapię za
klamkę, to nie zobaczę tego, co jest za drzwiami, prawda?
Dzisiaj, po blisko roku od naszego pierwszego kontaktu z Kasią, jestem w
całkowicie innym miejscu. Nie tylko przez naukę teorii, ale przede wszystkim
przez zrealizowane (i realizowane obecnie) zlecenia. Rozwijam się, odkrywam
nieznane mi tematy i nowe słownictwo – ale czuję, że jestem bardziej pewna
tego, co robię. A to cieszy najbardziej
Kasiu, dziękuję, że rok temu odważyłaś się na pracę ze mną – początkującą
korektorką. Twoja odwaga obudziła moją, a ja dzisiaj jestem w całkowicie innym
miejscu niż wtedy. Już za chwilę i ja będę mogła podsumować zawodowo ten
​rok, licząc przeczytane znaki (w sierpniu było ich ponad milion!), a od tego czasu
tak naprawdę przestałam liczyć
 patrząc na okładki zredagowanych książek i
wpisując plany na 2022 rok w Kalendarzu Dobrych Dni.
Choć prywatnie ten rok mocno mnie sponiewierał, intensywna aktywność
zawodowa bardzo mi pomogła. Satysfakcja przeganiała tęsknotę, radość z
kolejnych premier zwalczała smutki, zaskakujące wydarzenia wyciągały moją
samoocenę z tych słabszych chwil…
Tekst Na Nowo to nowa ja.

Podziel się wpisem z innymi

Największa satysfakcją dla blogerki jest pogadać.
Jeśli jesteś tu po raz pierwszy powiedz cześć, jeśli znamy się już dłużej powiedz coś więcej.
Napisz, skomentuj, poznajmy się, pogadajmy.

Jeśli ten wpis Ci się spodobał i czujesz, że spodoba się też Twoim znajomym – będę wdzięczna, jeśli udostępnisz go na  Facebooku
Dużo mnie jest też na Instagramie. Rozkręcam się na Instastories (powoli, ale jednak).

Udostępnij na FB

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zainspiruj się produktami KBK