Czy to był zły rok?

3

 

Zgodnie z obietnicą opowiem Wam o tym, jaki dla mnie był ten miniony rok.

Rok 2020 tak pięknie się zapowiadał. Tak dobrze brzmiał, symetrycznie wyglądał, dobrze się pisał. Miał być taki równy, okrągły, pełen radosnych chwil. Miałam wobec niego szczególne oczekiwania. Spodziewałam się tylko dobrych rzeczy.

Dla każdego roku wymyślam słowo przewodnie – słowo klucz, które ma nadać rytm i wyznaczać cel dla wszystkich działań. W tym roku to miało być słowo: ZACHWYT.

Chciałam zachwycać się bliskością rodziny, wschodami i zachodami słońca w podróży, współpracą z najlepszymi na świecie ludźmi, prostymi sytuacjami, pachnącym chlebem, drzewem trzaskającym w kominku, śmiechem dzieci. To miał być rok zachwytów nad tym, co zobaczone po raz pierwszy i tych nad codziennością, która miała nabrać nowej wartości.

Kiedy przyszedł czas podsumowania, już prawie uległam temu powszechnemu wrażeniu, że ten rok był nieudany, stracony i lepiej, żeby już się skończył, a zaczął jakiś nowy lepszy czas, ale…

 

Zrobiłam podsumowanie obrazkowe, które podpowiedziała Sandra Zenka na swoim IG. Przejrzałam zdjęcia w telefonie z tego roku, zaznaczyłam ok. 400 tych właśnie pełnych zachwytu i widząc je nie mogę się nadziwić, jaki ten rok był piękny i ważny.

Jeśli słyszymy cały czas, że jest trudno, ludzie umierają, firmy bankrutują, znajomi tracą pracę, to mimowolnie zaczynamy się kurczyć, kulić i rozglądać z niepokojem, z której strony oberwiemy. Spisujemy ten rok na straty, nie sprawdzając, jaki był dla nas tak naprawdę.

Popatrzyłam na ten rok tylko swoimi oczami. Zdjęłam okulary strachu, szkiełka zmęczenia i narzekania. Podsumowałam go tylko swoją miarą i… zdziwiłam się.

Podzielę się teraz z Wami tym, co odkryłam w każdym z ważnych dla mnie obszarów życia.

 

Zdrowie

Zaczęłam je cenić, tak na serio, prawdziwie. Ustawiłam je bardzo wysoko na drabinie wartości. Zrozumiałam, że decydujący w przypadku mojego zdrowia i samopoczucia jest ruch. Kiedyś sądziłam, że dobrze się czuję, kiedy poruszam się dwa razy w tygodniu. Przez czas lock downu zrozumiałam, że najlepiej się czuję, kiedy biegam lub ćwiczę codziennie. Tak też robiłam –ratowało to moją głowę i ciało, a wiem już po sobie, że jak nie dbam o ciało, to głowa też dostaje.

Takie jest też moje postanowienie na nowy rok. Ruch każdego dnia: bieganie, joga, rozciąganie, orbitrek, kiedy forma nie pozwala – szybki spacer, ale każdego dnia coś. Do dbania o siebie zaliczam też masaż oraz saunę i wpisuję jako projekt to, że dbam o siebie na kolejny rok. To mi służy – sprawdziłam, wiem, będę realizować.

W tym roku również przechorowałam słynnego „koronowanego wirusa”. Czułam się źle, słabo, bezsilnie. W obliczu tego, jak źle potrafi być, uważam, że jednak to był luzik, bo byłam w domu, bez gorączki i duszności, jedynie zupełnie bez sił. Być może zawdzięczam to genom, grupie krwi lub wcześniejszym szczepieniom, a być może temu, że mieszkam w lesie, codziennie biegam i znajduję czas na odpoczynek.

Zdrowie stanęło na podium i postaram się, aby już tu zostało.

 

Rozwój osobisty

Czuję, że w tym obszarze zrobiłam krok milowy, ponieważ wreszcie w tym roku, po wyrzucaniu sobie, że za mało, za słabo, że mogę więcej i lepiej, powiedziałam sobie „Jestem z siebie dumna”. Nawet więcej, mówiłam to codziennie podczas afirmacji w lesie. Zaraz potem dokładałam: „Odpieprz się od siebie!”. Wiem, mocne. Ale czasem tak muszę ze sobą rozmawiać.

Mam 35 lat i osiągnęłam już wiele (długo w moim przekonaniu było, że to ciągle za mało). Razem z mężem prowadzimy 5 firm, dokładamy kolejne dwie (jesteśmy w trakcie), a zatrudniamy już 70 osób. Działam społecznie – prowadzę Fundację Pomorze odNowa, która m.in. pomaga zdolnym dzieciakom. Pisuję felietony dla Wysokich Obcasów, prowadzę szkolenia i warsztaty. Piszę też teksty na tego bloga, którego właśnie czytasz. Wydaję Kalendarz Dobrych Dni. Prowadzę program mentorski Akademia Liderek dla przyszłych menadżerek w mojej firmie. Zaczęłam pisać książkę. Jestem radną. Wychowuję dzieci, psy i kota. Znajduję czas tylko dla siebie i czas tylko dla siebie i męża.

Nie chodzi mi tu o to, żeby się przechwalać, ale o to, żeby powiedzieć, że każdy może być z siebie dumny i znaleźć osiągnięcia, które można nazwać sukcesem.

Mogę być z tego dumna, a wierz mi, długo sądziłam, że powinnam więcej. Dziś, dzięki testom Gallupa wiem, że mogę więcej, ale nie muszę. Moimi głównymi talentami są Aktywator i Maksymalista – muszę działać, proponować, wdrażać nowe. Staram się, aby to, co już zrobiłam, było lepsze i to udoskonalam. Połączenie tych cech sprawia, że trudno mi się zatrzymać, popatrzeć na to, co już zrobiłam i poczuć z tego powodu dumę, bo – zanim to zrobię – jestem już w nowym projekcie i znowu biegnę. Czuję frajdę z rozpoczynania, potrzebuję wsparcia w kończeniu. Mając na swój temat taką wiedzę, mogę się zatrzymać, a jeśli trzeba – mogę się zmusić, aby to zrobić. Dlatego robię podsumowania, zapisuję cele oraz dotychczasowe osiągnięcia. W tym roku zrobiłam także album, aby zatrzymać chwile zachwytu. Planuję też kupić profesjonalny aparat i nauczyć się go obsługiwać, żeby wymusić na sobie zatrzymanie się w chwilach, które na to zasługują, w chwilach, które zdążę dostrzec.

 

Spełnienie

To, co już zrobiłam i wartości, które określiłam – to pozwala mi czuć się kobietą spełnioną i to mi wystarczy. To uczucie spełnienia jest decydujące i ma dla mnie ogromne znaczenie. Teraz mogę wziąć je i iść z nim dalej w świat. Tym razem bez lęku i przymusu. Tym razem ze spokojem i zaufaniem do siebie.

Szkoda, że to uczucie nie zostaje ze mną na dłużej. Znam się już na tyle i wiem, że muszę do niego wracać, odtwarzać je i uświadamiać to sobie co jakiś czas na nowo – do zapisanego łatwiej wrócić.

W ramach swojego rozwoju zrobiłam również ćwiczenie Kodeksu wartości. Wykonuję je dla siebie regularnie, a nawet umieściłam je w Kalendarzu Dobrych Dni. Określa, kim teraz jestem i co jest dla mnie ważne. Nie wiem, jak potrafiłam bez niego funkcjonować wcześniej. Teraz czuję, że jest dla mnie niezbędne. Kiedy zrobiłam je latem, po raz pierwszy na mojej tablicy wartości znalazły się spokój i harmonia. Poczułam, że jestem już zmęczona szarpaniem się ze sobą i codziennym tłumaczeniem sobie, żeby być dla siebie dobrym. Poczułam, że te moje 35 lat da mi spokój i zrozumienie siebie. W moim Kodeksie na kolejnych miejscach są Zdrowie i Miłość. Jest też Sukces, ale rozumiany już inaczej, nie bez względu na wszystko.

 

Rodzina

Po szalonym 2018 roku, kiedy na jakiś czas przestałam istnieć dla rodziny, co odbiło się na moim związku, na kondycji dzieci, na mojej formie psychicznej, wpisuję co roku do postanowień, że troszczę się o moją rodzinę i znajduję dla niej czas. Te cele przekładam na codzienne rytuały. Codziennie czytam moim dzieciom na dobranoc. Codziennie pytam ich przed snem, co dobrego się zdarzyło, bo chcę, aby zasypiały mając w głowie dobre myśli. Codziennie drapię ich po plecach i głaszczę po główkach, bo wiem, że dotyk działa jak lekarstwo i ma to na nie (i na mnie) zbawienny wpływ. Długie weekendowe śniadania jemy bez wifi, TV i innych zakłócaczy – wszyscy razem. Wspólne wyjazdy, krótkie weekendy, rodzinna niedziela i ciepłe wakacje. Fajny film z popcornem, a my razem na kanapie.

 

Biznes (w kole życia nazywany Karierą)

Dużo się zmieniło w naszych firmach. Zaczynaliśmy rok, mając jednego głównego partnera – teraz jest ich kilku i nawet jeśli ten główny zachowa się nieprzewidywalnie, to mamy inne możliwości. To daje poczucie bezpieczeństwa i komfort pracy. Ten rok zmusił nas do pomyślenia o zapewnieniu stabilizacji dla firmy i pracowników – dzisiaj jestem za to wdzięczna.

 

Współpracownicy

Dziś pracujemy z osobami, do których mamy zaufanie, które sprawdziły się w trudnych momentach, były z nami i walczyły o przetrwanie firmy. To nie wszyscy, z którymi zaczynaliśmy ten rok, ale każdej osobie, którą spotkaliśmy i z którą współpracowaliśmy, życzymy powodzenia i sukcesów. To również duży komfort pracować z ludźmi, co do których ma się pewność, że jeżeli trzeba będzie walczyć o istnienie firmy, to zrobimy to razem. Szczerzę cieszę się na myśl o tym, że już niedługo, kiedy obostrzenia się skończą, spotkamy się w swoim gronie, wzniesiemy lampkę szampana i powiemy „Ciągle tu jesteśmy!”.

Nadal bardzo ważnym elementem naszego biznesu są placówki bankowe, ale już nie jedynym. Poza nimi prowadzimy zespoły doradców hipotecznych i zespół doradców dla klientów biznesowych oraz budujemy ogólnopolską strukturę doradców ds. fotowoltaiki. Zatrudniamy około 70 osób w kilkunastu zespołach. Za rok firma będzie większa, mocniejsza, bardziej dochodowa i będzie stała na prawdziwie stabilnych nogach.

 

Blog

Ten blog, który kiedyś był tylko formą układania nadmiaru myśli i pomysłów, dziś jest również sklepem, opartym przede wszystkim o Kalendarz Dobrych Dni. W przygotowaniu są kolejne produkty i czuję motyle w brzuchu na myśl o tym, że wkrótce będę mogła Wam je pokazać. Blog/sklep zaczyna być dochodowym biznesem – być może kiedyś będzie stanowił onlinową równowagę dla biznesów stacjonarnych. Wszystkie firmy prowadzimy razem z moim mężem.

Blog i kalendarz są moje: mój projekt, moje wykonanie, takie moje „biznesowe” dziecko – czułam, że bardzo potrzebuję mieć coś tylko swojego. Jest to również spełnienie mojego marzenia o budowaniu własnej marki.

Pozostałe nasze spółki i inne podmioty proponują produkty innych firm (działamy w modelu agencyjnym lub franczyzowym) – produkt jest ich, a my wyróżniamy się jakością i poziomem sprzedaży.

Biznesowo jest jeszcze kilka rzeczy, które się dzieją i dobrze zapowiadają, ale jeszcze nie będę o nich mówić. Niektóre nie są jeszcze gotowe, aby ujrzeć światło dzienne, a niektóre na razie pozostaną tajemnicą.

 

Zasady

W biznesie kierujemy się kilkoma zasadami:

  1. Zatrudniamy ludzi lepszych od siebie.

Nie obawiamy się, że ktoś będzie lepszy od nas. Wręcz przeciwnie – cieszy nas, że ktoś taki chce z nami pracować i wzbogaca sobą naszą firmę.

  1. Biznes budujemy patrząc w przyszłość, nie w przeszłość.

Są rozwiązania, na których dobrze zarabialiśmy w ubiegłych latach, ale dziś już nie ma tam dochodowości. Błędem jest trwanie przy nich i czekanie, aż się to naprawi. W książce „Kto zjadł mój ser” autor opisuje schemat, w którym myszy zawsze idą w to samo miejsce, mając nadzieję, że ser znowu się tam pojawi, tymczasem on jest już w nowym miejscu.

  1. Obdarzamy ludzi zaufaniem. Jeśli ktoś je traci, to kończymy współpracę, a nie zmieniamy naszych zasad.

Jeśli chcesz coś w sobie zmienić, rób to pod wpływem ludzi dobrych i wartościowych, a nie tych, którzy Cię zawiedli.

  1. Tam, gdzie inni widzą zagrożenia, my szukamy szans.

W sytuacji lock downu, strachu i niepewności staraliśmy się zachować zimną krew, zdrowy rozsądek i patrzeć na sytuację szerzej, dostrzegając szanse, jakie się pojawiały. Dzięki temu do naszej struktury trafiły 4 nowe placówki, które mają ogromny wpływ na dochodowość firmy. Zamknęliśmy kilka placówek, które z trudnością ją budowały. Zrobiliśmy przestrzeń w firmie i w głowie na to, co nowe.

 

CDN.

 

Photo by Seyedeh Hamideh Kazemi on Unsplash.

Dodaj komentarz

14 − cztery =