brooke-cagle-609873-unsplash
Katarzyna Burchacka - Klimczuk

Katarzyna Burchacka - Klimczuk

Bo biznes to ludzie

Trwa uroczysta gala dla przedsiębiorców z branży finansowej. Na sali ponad trzystu przedsiębiorców. Razem z mężem  odbieramy  wyróżnienie  dla  jednej z 3 najlepszych firm w Polsce za sprzedaż i jakość obsługi. Pada pytanie – co decyduje o tym czy firma odnosi sukces czy nie?

Razem z mężem jesteśmy tu zgodni. Decydują ludzie.

Nie boimy się zatrudniać ludzi mądrzejszych od siebie, nie obawiamy się też zatrudniać ludzi, którzy swoją karierę w bankowości dopiero rozpoczynają.

Ci, z którymi pracujemy świadczą o nas, a my o nich.

Razem budujemy markę firmy. Jakość. Wizerunek. Nasi ludzie wspólnie z nami ustalają kierunki rozwoju lub decydują o zmianach.

Dlatego dziś przedstawię Wam Żanetę, z którą pracuję już od 7 lat. Wspólna droga jest wyboista, ma szczyty sukcesu i zakręty nieporozumień, ale jesteśmy tu zgodne. Razem idziemy dalej.

A zaczęło się to tak. Posłuchajcie.

Spotykamy się w maju 2012 roku w Pucku. Jest ciepły, słoneczny dzień. Siedzę w swoim biurze w Aliorze.  Aby przejść do mojego gabinetu, trzeba przejść długą, podłużną salę sprzedażową. Przejść po burgundowej wykładzinie.

Prowadzę rozmowy z kandydatami na doradców. Puck to moja druga placówka. Przygotowania do otwarcia trzeciej lokalizacji w Redzie trwają. Mam umówione kilka spotkań, to o godzinie 9 odbywa się punktualnie, czekam na kolejną kandydatkę.

W tym czasie w banku pojawia się Żaneta, która rzuca krótko do doradczyni na sali obsługi, że przyszła porozmawiać o pracy.

Żaneta, wówczas kelnerka pracująca w Gdyni, staje w moich drzwiach.

Żaneta 7 lat temu

Ma aparat na zębach, rude włosy, z jednej strony wygolone, postawione do góry  z drugiej.

Strój też nie jest bankowy.

Jedna myśl przychodzi mi do głowy – łatwo nie będzie.

Siada przy moim biurku i stwierdza, że szuka pracy.

Rozmowa nie trwa długo.

Ujmuje mnie.

Jest bezczelna, przedsiębiorcza i bardzo szybko mówi – to zostało jej do dziś.

Jak później się okazało, wcale nie chciała tej pracy.

Przyszła, bo zmusił ją do tego jej partner, dzisiaj mąż, zmęczony długimi godzinami pracy w Gdyni.

Chciała podrzucić papiery do jednego banku i powiedzieć mężowi, że była, poszukała i nic nie ma.

A tu niespodzianka. Praca jest. Rozmowa się odbyła. Najpierw pierwszy etap, potem drugi. Cholera… Dostała tę pracę.

Żaneta ma w życiu szczęście, a ja wychodzę z założenia, że to ważna cecha (zawsze pytam o to podczas rekrutacji). Wolę pracować z ludźmi, którzy myślą o sobie, że mają szczęście, niż z takimi, którzy są przekonani, że zawsze kłody pod nogi, że cały świat przeciwko nim.

Żaneta jest bardzo skuteczna. Jeśli klient ma problem z uzyskaniem kredytu – ona pomoże.  Ostatnio wynegocjowała dla klienta z jego szefem nową umowę i podwyżkę wynagrodzenia. Klient dostał kredyt, bo zaczął lepiej zarabiać.

Jeśli klient dostaje od banku odmowę udzielenia kredytu, to dla niej początek. Dochodzi do tego, z czego to wynika, sprawdza bazy, historię kredytowania. Pomaga wyprostować sytuacje, które blokowały klienta, czasem to niezapłacone ubezpieczenie samochodu, rachunek za gaz lub konto, o którym klient zapomniał, a od dawna naliczają się opłaty. Sytuacje są różne, ona przez 7 lat pracy poznała ich setki.

Żaneta zaczęła pracę jako doradca. Dziś jest menadżerem. Odpowiada za dwie placówki, jedną w Lęborku, jedną w Rumi. Dodatkowo odwiedza inne lokalizację, aby znaleźć rozwiązania tam, gdzie ktoś inny go nie widzi.

Nie znosi zmian, nie lubi nowego systemu bankowego, nowego laptopa, nowego telefonu, nowego systemu prowizyjnego, nowego kalkulatora kredytowego…. ostatnio tylko nowe auto firmowe jej się spodobało.

Zapytałam ją, co lubi w swojej pracy… czyli w naszej firmie

Lubi swoje raporciki, które sprawdza przy „Na wspólnej”  – jak mąż nie widzi.

Lubi nieszablonowe szkolenia – ostatnio łamała deskę jednym uderzeniem dłonią.

Lubi dogadać się po ludzku – co miesiąc jest jakiś powód, „aby dogadać się po ludzku”.

Lubi swoje nowe auto prosto z salonu – to premia za wyjątkowe wyniki.

Lubi zaufanie i regularność – tu pewnie jej chodziło o to, że kasa na koncie jest na czas.

Lubi być doceniona i dostrzeżona – jeżeli chodzi o komplementy ludzie dzielą się na naparstki – powiesz jeden komplement i już nie wiedzą, gdzie patrzeć, ciało się wygina, ręce i palce wykręcają. Na kubki – możesz powiedzieć 2-3 informacje zwrotne, przyjmą je i się ucieszą, ale więcej nie zmieszczą. Oraz na wiadra, możesz chwalić i chwalić i nigdy nie będzie dość. Żana zdecydowanie jest jak wiadro.

Więc korzystając z tej publicznej okazji chciałam Ci powiedzieć, że bardzo się cieszę, że Dawcio wygonił Cię do szukania pracy i że trafiłaś do mnie. Dziękuję za 7 lat. Jesteś najbardziej wkurzającą spośród menadżerek.
Nie zmieniaj się 🙂

Żaneta dziś

Podziel się wpisem z innymi

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on print
Share on email

Największa satysfakcją dla blogerki jest pogadać.
Jeśli jesteś tu po raz pierwszy powiedz cześć, jeśli znamy się już dłużej powiedz coś więcej.
Napisz, skomentuj, poznajmy się, pogadajmy.

Jeśli ten wpis Ci się spodobał i czujesz, że spodoba się też Twoim znajomym – będę wdzięczna, jeśli udostępnisz go na  Facebooku
Dużo mnie jest też na Instagramie. Rozkręcam się na Instastories (powoli, ale jednak).

Udostępnij na FB

Dodaj komentarz

siedemnaście − szesnaście =